Po tragedii w Norwegii

22 lipca przedstawiciel skrajnej prawicy, religijny fundamentalista Anders Breivik, pokazał czym grozi fanatyzm. W centrum Oslo, a później na wyspie Utoya, zamordował ponad 70 osób. Jego celem od samego początku byli członkowie rządzącej w Norwegii lewicowej Partii Pracy. Najpierw dokonał zamachu w rządowej dzielnicy stolicy państwa, gdzie urzędują biurokraci socjaldemokratycznego rządu. Następnie na wyspie wystrzelał bardzo młodych ludzi z młodzieżówki partii. Nienawidził rządu, lewicy, otwartości na imigrantów. „Moje działania były potworne, ale wierzę, że były niezbędne” – powiedział morderca po tym, co zrobił. Już wiadomo, że żywił się ideologią faszystowską, miał kontakty z ekstremistami, chciał „oczyszczenia” swojego narodu i Europy. Czym kończy się takie myślenie? O tym przekonaliśmy się już kilka razy w historii świata. Teraz mamy kolejny, tragiczny dowód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *